Płacisz za kliknięcie, nie za klienta
W Google Ads płacisz za każde kliknięcie w reklamę. Za samo kliknięcie, nie za telefon ani za wysłany formularz. Jeśli ktoś trafi na stronę, która wolno się ładuje, nie mówi jasno, czym się zajmujesz, albo nie pokazuje, jak się z Tobą skontaktować, po prostu wróci do wyników i kliknie w konkurencję. Ty za to kliknięcie już zapłaciłeś.
Dlatego słaba strona działa jak dziurawe wiadro. Możesz dolewać coraz więcej budżetu, ale spora część i tak ucieka.
Policzmy to na przykładzie
Weźmy prosty, umowny przykład. Dwie firmy z tej samej branży, ten sam budżet i ta sama cena kliknięcia. Różni je tylko strona, na którą trafia klient.
- Budżet
- 1000 zł
- Cena kliknięcia
- 2 zł
- Kliknięcia
- 500
- Ilu odwiedzających się odzywa
- 1 na 100
- Zapytania
- 5
- Koszt jednego zapytania
- 200 zł
- Budżet
- 1000 zł
- Cena kliknięcia
- 2 zł
- Kliknięcia
- 500
- Ilu odwiedzających się odzywa
- 4 na 100
- Zapytania
- 20
- Koszt jednego zapytania
- 50 zł
Liczby są przykładowe i służą tylko pokazaniu mechanizmu. W każdej branży i w każdym mieście wyglądają inaczej.
Ta sama kampania, te same pieniądze, a różnica jest czterokrotna. Firma z dobrą stroną może za te 1000 zł mieć cztery razy więcej rozmów z klientami albo wydać mniej i mieć tyle samo.
Google nagradza dobre strony niższą ceną
To nie wszystko. Google ocenia każdą reklamę tzw. wynikiem jakości. Składają się na niego trzy rzeczy: czy ludzie chętnie klikają w reklamę, czy reklama pasuje do tego, czego szukają, i jak dobra jest strona, na którą trafiają.
Im lepiej wypadasz w tej ocenie, tym chętniej Google pokazuje Twoją reklamę i tym mniej zwykle płacisz za kliknięcie w porównaniu z konkurencją, która ocenia się słabiej. Słaba strona może więc podnosić cenę każdego kliknięcia, a przy tym gorzej zamieniać kliknięcia w klientów. Płacisz podwójnie.
Po czym poznać, że strona „przepala” budżet
- Na telefonie ładuje się kilka sekund albo trzeba ją powiększać, żeby coś przeczytać.
- Po wejściu nie widać od razu, czym się zajmujesz i w jakim mieście działasz.
- Numer telefonu jest schowany w stopce albo nie da się go kliknąć.
- Reklama obiecuje jedno, a strona mówi o czymś innym.
- Brakuje opinii, zdjęć realizacji i czegokolwiek, co buduje zaufanie.
- Formularz ma dziesięć pól i wygląda jak urzędowy wniosek.
Jeśli odnajdujesz tu swoją stronę, reklamy pewnie i tak coś przyniosą, ale wyraźnie mniej, niż mogłyby.
Co powinna mieć strona, zanim ruszy kampania
- Jasny komunikat na start. W pierwszych sekundach klient wie, co robisz, dla kogo i gdzie.
- Szybkość i wygodę na telefonie. Większość osób szuka lokalnych usług w telefonie, często w biegu.
- Kontakt na wyciągnięcie kciuka. Przycisk „Zadzwoń” i krótki formularz widoczne bez szukania.
- Dowody zaufania. Opinie, zdjęcia realizacji, konkretne informacje o Tobie.
- Spójność z reklamą. Jeśli reklamujesz konkretną usługę, klient powinien trafić prosto do niej.
- Pomiar wyników. Śledzenie telefonów i formularzy, żeby wiedzieć, co naprawdę działa, a nie zgadywać.
A co z wizytówką Google?
Przy usługach lokalnych reklamy, strona i wizytówka w Mapach działają razem. Klient często widzi reklamę, potem zagląda do opinii w wizytówce, a na końcu wchodzi na stronę, żeby się upewnić. Jeśli któryś z tych elementów zawodzi, zaufanie się sypie. Dlatego zawsze patrzę na całość, a nie na samą kampanię.
Podsumowanie
Kampania Google Ads może być świetnym źródłem klientów, ale tylko wtedy, gdy ma dokąd ich zaprowadzić. Najpierw strona, która zamienia odwiedzających w rozmowy, potem reklamy, które dowożą na nią właściwych ludzi. W tej kolejności każda złotówka pracuje mocniej.
Przeczytaj też: Wolna i nieczytelna strona na telefonie odstrasza klientów. Jak to sprawdzić i naprawić.